Jodły, sosny i świerki walczą jak mogą, ale bez pomocy trudno im wytrwać. Ktoś kiedyś odkrył feromony i się zaczęło. Tak na marginesie – należy wiedzieć, że to co czuć w lipcowe południe w autobusie komunikacji miejskiej to na pewno nie feromony. Co i jak się dzieje dzięki feromonom dowiecie się z dzisiejszego odcinka.
Posłuchaj programu:
Drukarz w lesie.
Niejeden drukarz lubi odpoczywać w lesie. Są jednak drukarze, które w lesie żyją. Mowa oczywiście o małych kilkumilimetrowych owadach z rodziny kornikowatych. Korniki, wśród których jest i kornik drukarz, pracowicie ryją korytarze w drzewach, między korą a drewnem, a ich chitynowy pancerzyk wygląda jak ozdobiony klejnotami z żywicy. Wprawne oko potrafi po rysunku korytarza rozpoznać gatunek kornika. W tych korytarzach żerują i rozmnażają się, osłabiając zdrowotność zaatakowanych drzew. Taki malutki pan kornik potrafi w miłosnym uniesieniu wyczuć panią kornikową z odległości kilku kilometrów. Wszystko to dzięki substancjom zwanym feromonami. Leśnicy wykorzystują to zjawisko w pułapkach na korniki, które wieszają w lesie. Przypominają one plastikowe lejki lub rury i służą do walki z tymi owadami.
U niejednego drukarza pewnie wywołały zdziwienie te wynalazki, szczególnie gdy napotkał je podczas spaceru.














