Zgodnie z przepisami, przy nazwiskach tych, którzy przyznali się do współpracy, widnieje jawna adnotacja na ten temat.
Tak jest też w kilku przypadkach w naszym regionie. W powiecie chojnickim do współpracy przyznało się dwóch kandydatów, tu akurat na radnych, w powiecie człuchowskim czterech, w tym jeden na burmistrza.
Pytanie, czy taka przeszłość może w jakiś sposób wpłynąć na wynik wyborczy nie tylko tych co się przyznali, ale też ich kolegów startujących z jednego komitetu, no i co na to wyborcy?
„Moim zdaniem, na pomaganie ludziom i odpokutowanie nigdy nie jest za późno” - mówi kandydat do Rady Miejskiej w Człuchowie Henryk Krusiński, który otwarcie dziś mówi o swojej przeszłości. Sam przyznaje, że nie jest to łatwe, ale nikomu nie szkodził i nikt przez niego nie cierpiał:
W podobnym tonie wypowiada się burmistrz Człuchowa Ryszard Szybajło. To właśnie z jego komitetu startują Henryk Krusiński i Tadeusz Szostak, który też przyznał się do służby w SB:
Decyzję taką podjął burmistrz Debrzna Mirosław Burak, który od kilku lat nie ukrywa, że był zmuszony podpisać propozycje współpracy ze służbami PRL, by wyjechać do chorej matki w USA. Dziś przyznaje, że nie ma się czego obawiać, bo do wyjazdu nigdy nie doszło, więc współpracy na szczęście, jak mówi, nie było:
Do współpracy przyznał się też kandydat do Rady Miejskiej w Chojnicach Marek Czajka. Mimo usilnych starań, nie udało nam się z nim skontaktować. Głos w jego sprawie zabrał natomiast burmistrz Chojnic Arseniusz Finster, z którego to komitetu Czajka startuje:
Gdyby kandydat zataił swoją przeszłość związaną z organami bezpieczeństwa, za kłamstwo lustracyjne groziłby mu sąd - wyjaśnia rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej Andrzej Arseniuk:
A co na to wyborcy ?
Do współpracy z organami bezpieczeństwa przyznał się też kandydat do Rady Powiatu Chojnickiego Adam Sawicki z Czerska.














