Fałszywe doniesienie powodem badania trzeźwości pracowników pogotowia
<BR>Lekarze i ratownicy człuchowskiego pogotowia nie kryją oburzenia.
Doniesienie o podejrzeniu nietrzeźwości dwóch ratowników złożono w miniony piątek (5. 09). Na znak solidarności z kolegami, w kolejce do badania ustawili się wszyscy pracownicy pogotowia obecni na dyżurze. Policja zbadała jednak tylko wskazane osoby. Obie były trzeźwe.
Lekarz dyżurny pogotowia Barbara Retecka i badani ratownicy nie kryją oburzenia. „Traktuje się nas jak przestępców, a tak nie powinno być. Jeżeli społeczeństwo dalej będzie nas w ten sposób traktować – wszyscy pracownicy człuchowskiego pogotowia odejdą z pracy” – dodaje Barbara Retecka.
Badani podejrzewają, kto mógł rzucić na nich oskarżenie. Udzielali bowiem pomocy tylko jednemu pacjentowi, który zgłosił się na pogotowie po ukąszeniu osy.
Oficer prasowy człuchowskiej policji Alicja Ceitel przestrzega, że za składanie fałszywych doniesień grozi odpowiedzialność karna. „Policjanci muszą reagować na każde zawiadomienie, również na te fałszywe. Każde nieprawdziwe wywołanie alarmu traktowane jest jako wprowadzenie w błąd instytucji użyteczności publicznej. Grozi za to ograniczenie wolności, aresztu lub grzywna do 1500 zł” – dodaje rzecznik policji.
W obronie dobrego imienia pracowników i placówki występuje również pełniący obowiązki dyrektora szpitala Jerzy Strużyk, który zapowiada złożenie doniesienia w tej sprawie.
Nie oznacza to jednak, że nie należy zgłaszać uzasadnionych przypadków nietrzeźwości w pracy na tak odpowiedzialnym stanowisku, jakim jest pracownik pogotowia – dodaje Alicja Ceitel. Tak jak to było w przypadku byłego lekarza, przyłapanego niedawno na pełnieniu dyżuru w stanie po spożyciu alkoholu. To z jego powodu najprawdopodobniej teraz spotykają nas nieprzyjemności – przypuszczają pracownicy człuchowskiego pogotowia













