Prawdopodobnie samozapłon przyczyną wtorkowego pożaru stolarni w Chojnicach
Ogień wybuchł w budynku suszarni w zakładzie przy ulicy Pietruszkowej.
„Wstępnie wykluczamy podpalenie. Z naszych ustaleń wynika, że w momencie, kiedy wybuchł pożar, na terenie suszarni nie było pracowników. Prawdopodobnie przyczyną pożaru był samozapłon. Spaleniu uległa suszarnia, w której przechowywano trociny. Była metalowa konstrukcja z drewnianymi ścianami. Właścicielka wstępnie oszacowała straty na 30 tys. zł” – powiedziała Renata Konopelska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach.
Terenu stolarni podczas akcji gaśniczej pilnowali strażnicy miejscy. Nie wpuszczali gapiów, nie pozwolili wejść także dziennikarzom. „To teren prywatny i właściciele nie życzą sobie nikogo” - poinformował jeden ze strażników miejskich. Czy jednak straż miejska jest formacją spełniającą życzenia prywatnych osób? „W katalogu naszych zadań mamy też m. in. dbać o bezpieczeństwo mieszkańców miasta. W akcji dotyczącej pożaru jednym z podstawowych zadań jest zabezpieczenie terenu pożaru, żeby obywatelom naszego miasta nie stała się krzywda i takie zadanie we wtorek strażnicy miejscy spełniali” – wyjaśnił zastępca komendanta chojnickiej straży Arkadiusz Megger.













