Tuchola: czy potrzebny jest monitoring?
Gdzie umieścić monitoring Tucholi i czy w ogóle jest on miastu potrzebny? Zastanawiali się nad tym na ostatniej sesji tucholscy radni miejscy.
Według radnego Andrzeja Jerosławskiego, monitoring w ogóle nie jest potrzebny. - Rocznie wydajemy 200 tys. zł. Nawet gdyby coś zostało uszkodzone, zdewastowane, to jesteśmy w stanie w ramach tej kwoty dokonać naprawy. Jeżeli społeczeństwo nie nauczy się współpracować z policją, żaden monitoring nie będzie tak skuteczny jak współpraca społeczeństwa, bo najlepszym monitoringiem byłoby właśnie społeczeństwo – argumentował radny Jerosławski.
„Połączenie monitoringu z innymi służbami bezpieczeństwa jest słuszne” – odpowiedział radny Krzysztof Jopek. „Nie negujmy tego, jako samego faktu, że monitoring jest do niczego” – dodał.
W maju upływa okres monitorowania miasta przez Międzywojewódzką Spółdzielnię Usługową. Waldemar Kierzkowski, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej, dwa miesiące temu wystąpił z propozycją umieszczenia kamer wizyjnych w siedzibie straży. Jednak Komenda Wojewódzka PSP, z powodów formalno – prawnych, nie wyraziła na to zgody.
Urząd Miejski zwrócił się więc do Komendy Powiatowej Policji w Tucholi z propozycją zainstalowania monitoringu właśnie w KPP. „W chwili obecnej nie ma żadnych przeszkód ani formalnych, ani prawnych, abyśmy przejęli monitoring” – przyznał komendant Krzysztof Bodziński. „Wstępna zgoda ze strony komendy wojewódzkiej jest. Będzie to polegało na tym, że miasto będzie wykupywało dodatkowe służby i policjanci w ramach swojego czasu wolnego będą pełnić służbę na stanowiskach operatorów urządzeń monitorujących ulice” – wyjaśnił komendant. „Ustawa o policji przewiduje taką możliwość” - dodał – „tym bardziej, że od niedawna w tucholskiej KPP jest stuprocentowa obsada”.













