W czyje ręce przejdzie monitoring wizyjny Tucholi?
W 2003 roku gmina podpisała umowę z Międzywojewódzką Spółdzielnią Usługową z Bydgoszczy.
Maria Przybyszewska, kierownik tucholskiego oddziału MSU tłumaczy, że zgłoszeń z prośbą o interwencje jest coraz więcej, ale nie układa się współpraca z policją. „Bardzo ubolewam nad tym, że nie poproszono nas jako spółdzielni współpracującej z urzędem o złożenie sprawozdania. Złożyłabym to sprawozdanie, jak wygląda współpraca z policją, która niestety troszeczkę ostatnio kuleje. Ile jest zgłoszeń mieszkańców Placu Wolności, ul. Chopina, os. Leśnego. Osobiście do naszej bazy dzwonią i proszą o interwencję. Nie jest tak, że nic nie robimy, nic nie widzimy” – argumentowała Przybyszewska.
Tymczasem komendant policji Krzysztof Bodziński twierdzi, że zgłoszeń z MSU jest niewiele, ale na wszystkie policja odpowiada. „Codziennie przeglądam książki interwencji. Nie ma tam jakiejś dużej ilości zgłoszeń z MSU” – powiedział komendant Bodziński. Jak dodał, może przygotować dane z konkretnego okresu - „na podstawie rejestru interwencji plus rejestratora rozmów jestem w stanie odtworzyć, czy takie zgłoszenia były, ile i w jakim przedziale czasu”.
O efektywności pracy Międzywojewódzkiej Spółdzielni Usługowej przekonywał na ostatniej sesji radnych gminy prezes MSU Jerzy Nowak. „Rozpoczynaliśmy tę współpracę w 2003 r. , wtedy przestępczość też była inna. Psychologicznie działa kamera na postępowanie każdego człowieka. Na pewno mogłoby być gorzej” – przyznał Nowak.
Temat współpracy gminy Tuchola z bydgoską spółdzielnią powróci na kolejnej sesji.













