Narasta konflikt w sprawie chlewni w Kaliszu
Sprawa uciążliwego fetoru z chlewni w Kaliszu nie ucichła.
Kontrole wielu instytucji wykazały uchybienia w działalności chlewni. Właściciel twierdzi jednak, że nieprawidłowości zostały usunięte. "Współpracujemy z firmą, która prowadzi nam fachową dokumentację dotyczącą ilości i jakości wody podziemnej, pobieranej na potrzeby gospodarstwa, a także wytwarzanych i przetwarzanych odpadów" - mówi właściciel chlewni w Kaliszu. Z dokumentów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku wynika, że właściciel prawidłowo prowadzi ewidencję wytwarzanych odpadów i pobieranej wody.
Mieszkańcy wsi są jednak odmiennego zdania. Uważają, że hodowla prowadzona przez gospodarza ma charakter przemysłowy, a nie rolniczy. Jak mówią, chlewnia powinna działać w miejscu oddalonym od domów mieszkalnych.
Tymczasem wójt gminy Dziemiany Leszek Pobłocki twierdzi, że nie może się wtrącać. „Jeśli gospodarstwo właściciela przekracza obowiązujące normy, to są stosowne placówki, które zajmują się kontrolą. Jako wójt stoję pośrodku, jestem rozdarty pomiędzy mieszkańcami a gospodarzem" – mówi Leszek Pobłoc













