Tuchola: czy PSP wykorzystuje OSP?
Dlaczego strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Tucholi „wysługują” się strażakami z ochotniczych jednostek z powiatu? Takie pytanie padło na spotkaniu (19.
Zdaniem wójta Lubiewa Michała Skałeckiego, w ostatnim czasie współpraca służb mundurowych nie jest najlepsza i zbyt dużo spraw przekazuje się jednostkom ochotniczym, za które płaci gmina. „Nasi strażacy są przy każdym wydarzeniu i to generuje pewne koszty” – argumentował wójt Skałecki.
Z kolei wójt gminy Cekcyn Jacek Brygman uważa, że do likwidacji gniazd os czy szerszeni powinny wyjeżdżać jednostki państwowe. „To jak strażacy zawodowi siedzą tutaj na miejscu, to jaki problem, żeby wyjechali i zlikwidowali te gniazda, a nie zwoływanie ochotników. Wyjeżdżamy dużym samochodem do likwidacji, jeszcze bez należytego sprzętu” – uzasadniał Jacek Brygman.
Nadzór nad ochroną przeciwpożarową należy do zadań własnych gminy – powiedział Leszek Grugel, zastępca komendanta powiatowego w Tucholi. O tym, jaka jednostka ma jechać, decyduje osoba przyjmująca zgłoszenia w Państwowej Straży Pożarnej. „Ten człowiek dokonuje oceny, jaki samochód, jaki sprzęt, jacy ludzie potrzebni są do danego zdarzenia. Wysyła tam jednostkę miejscową, ochotniczą straż, ponieważ oni są najbliżej, znają teren, znają ludzi i są pierwsi do tego zdarzenia alarmowani” – zaznaczył. Za ochotnikami wyjeżdża jednostka zawodowej straży ze sprzętem bardziej specjalistycznym – dodał. „Wszystkie działania muszą więc opierać się na współpracy między ochotnikami a zawodowcami” – podkreślił Leszek Grugel. Współpracy pomiędzy jednostkami ochotniczymi a zawodowymi nie można traktować w kategorii wysługiwania się – dodał.













