Zmiana nazw kilku miejscowości na terenie gminy Tuchola
Sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej odbyła się we wtorek (17.
Komisja Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych pozytywnie zaopiniowała zmiany nazw miejscowości: Sztuczna na Klocek – wybudowanie, części osady Wymysłowo na Kiełpin – Wymysłowo, Wybudowanie Bladowskie na Bladowo – Wybudowanie. Miejscowość Borki zaś zostanie podzielona na dwie: Borki i Stobno – Borki.
Negatywnie natomiast zaopiniowano zmiany nazw miejscowości: Tajwan, Pod Komorzą, Nad Bladówkiem, Stegny, Wiśniówka, Pod Lasem i Brody. „Absolutnie nie ma mowy, żeby tutaj robić jakieś naciski na komisję. Konstrukcje proponowanych nazw typu np. Stobno Pod Komorzą, Bladowo Nad Bladówkiem czy Kiełpin Pod Lasem, byłaby nieprawidłowa pod względem językowym, ponieważ w urzędowym nazewnictwie miejscowości nie powinno dokonywać się łączeń – nazwy rzeczownikowej z wyrażeniem przyimkowym” – takie uzasadnienie przedstawiła sekretarz gminy Jadwiga Krajecka. Jak dodała, w tej formie nazwy te są długie i niewygodne w użyciu.
Mieszkańcy tych miejscowości, w których zmieniono nazwy, muszą wymienić dowody osobiste. Koszt wymiany dokumentów pokryje gmina Tuchola.
Radni dokonali również zmiany w budżecie w związku z pokryciem straty spółki „Szpital Tucholski”. Gmina przekazała na ten cel 1 tys. 94 zł, stanowiące 3% udziału gminy w osiągniętej stracie 36 tys. 557 zł.
Zdaniem niektórych radnych, na przyszłość należałoby wyciągnąć konsekwencje wobec prezesa szpitala Jarosława Katulskiego. „Czy ktoś wnioskował o wyciągnięcie konsekwencji wobec pana prezesa? Bo pragnę przypomnieć, pan prezes zarabia krocie w porównaniu do pielęgniarki. I niestety musi być coś takiego jak odpowiedzialność. Nie można robić czegoś, za co nie ponosi się jakiejkolwiek odpowiedzialności. Na razie będziemy płacili tylko i wyłącznie 3%. Ale może się okazać w przyszłym roku, że będziemy płacili 12% i to nie będzie od 36 tys. , ale to może być od 400 tys. ” – powiedział radny Andrzej Jerosławski. W tym roku, jak przyznał, pobłażliwie będzie głosował „za”, ale niech to będzie poważne ostrzeżenie – zaznaczył radny.
Jednak, jak podkreśla dyrektor szpitala, taka strata to żaden problem finansowy. „Rok 2006 zamykamy niewielką stratą, ale biorąc pod uwagę nasz obrót, strata 36 tys. zł po dwóch latach zysku, to nie jest wielka strata. W zasadzie wynika z tego, że trudno zaplanować tak do końca w szpitalu ostateczne rozliczenie z NFZ. Za część Fundusz płaci nam jeszcze tzw. nadwykonań w marcu, czasami w kwietniu po zamknięciu roku i w zasadzie to spowodowało, że nie udało nam się tego wyniku spiąć na zero” – argumentował dyr. Katulski.













