Najpierw zabił żonę potem siebie. Tragedia w Miastku.
Do tragedii doszło we wtorek (27.
Jak wynika z relacji świadka zdarzenia, z 48-letnią kobietą, właścicielką zakładu fryzjerskiego, do pracy przyjechała jej pracownica. Za nimi na parking nadjechał 52-letni mąż. Między małżonkami, którzy żyją w separacji, wywiązała się sprzeczka. Tymczasem pracownica zakładu weszła do środka. Po chwili usłyszała huk. Myślała, że to wybuchła petarda. Na parkingu przed samochodem zobaczyła swoją szefową, leżącą w kałuży krwi. Po chwili usłyszała kolejny huk z wnętrza drugiego auta, w którym siedział mąż fryzjerki. Zajrzała do środka i zobaczyła w aucie mężczyznę z przestrzelonym podbródkiem. Desperat zginął na miejscu. Kobieta po prawie dwóch godzinach zmarła na stole operacyjnym w miasteckim szpitalu. Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Miastku bada przyczyny desperackiego kroku mężczyzny. Najprawdopodobniej mąż nie mógł znieść rozstania z żoną, która złożyła w sądzie pozew o rozwód. Policjanci nie mieli jednak żadnych sygnałów mówiących o tym, że między małżonkami dochodziło do ostrych konfliktów. Kobieta była powszechnie szanowaną i lubianą fryzjerką, a jej mąż prowadził z sukcesami firmę paleciarską. Kiedy doszło do separacji między małżonkami, mężczyzna, który był myśliwym, zdał broń do rusznikarni. W poniedziałek (26. 03) jednak pobrał ją z powrotem. Strzelał z dubeltówki. Małżonkowie osierocili 16-letniego syna i dorosłą córkę













