Ratownicy miasteckiego szpitala wożą zwłoki do prosektorium
Pracownicy pogotowia ratunkowego szpitala w Miastku, zamiast czekać w gotowości na wyjazd do pacjenta, na polecenie dyrektora muszą wozić zwłoki z oddziałów do prosektorium.
Ratownicy twierdzą, że w ten skandaliczny sposób dyrekcja Szpitala Powiatu Bytowskiego, w skład którego wchodzi pion medyczny w Miastku, dokonuje oszczędności. W prosektorium zatrudniona jest tylko jedna osoba. Pracownik ten w weekendy ma wolne, a w jego zastępstwie dyrektor Zbigniew Binczyk zalecił ratownikom medycznym wożenie zwłok specjalnym wózkiem. Ryszard Palcat, przewodniczący Związku Zawodowego Solidarność’80 przy Szpitalu Powiatu Bytowskiego i ratownik medyczny z prawie 20-letnim stażem uważa, że taki proceder trwa już od kilku lat.
Palcat słusznie stwierdził, że ratownicy medyczni nie są kwalifikowanymi pracownikami do wożenia zwłok. Obowiązkiem ratowników jest ratowanie życia i niesienie pomocy, a nie zajmowanie się tymi, którzy już tej pomocy nie potrzebują. „W ostatni weekend wywieźliśmy dwa ciała, co zajęło nam ok. godziny. W tym czasie karetka stała pusta, bez obsady” – dodał Palcat.
Dyrektor szpitala Zbigniew Bińczyk nie widzi w tym większego problemu. Przekonuje, że są to tylko nagłe sytuacje, które zdarzają się tylko raz na kilka weekendów. Dodaje, że i ratownikom może ktoś umrzeć na rękach i będą się wtedy musieli zająć zwłokami. Twierdzi, że w dni powszednie przewożeniem zwłok z oddziałów do prosektorium zajmuje się zatrudniony tam pracownik. Ratowników nie przekonuje argumentacja dyrektor













