Przyrodnicy zaniepokojeni intensywną wycinką drzew rosnących przy drogach
Pod piłę motorową idą dęby, klony i jesiony.
Do dyskusji na ten temat zachęca Park Narodowy Bory Tucholskie, który na swojej stronie internetowej wzywa do prawnego ratowania takich alei. „Aleje nie są torem wyścigowym, lecz częścią żyjącej natury, która musi być zachowana. O to musi się starać każdy- także kierowcy” – argumentują przyrodnicy. Przeciwnikiem masowej wycinki drzew tworzących unikatowe alejki jest Janusz Kochanowski, dyrektor Parku Narodowego Bory Tucholskie. „Ten głos na naszej tronie internetowej jest głosem w dyskusji, czy każde drzewo przydrożne jest przyczyną śmierci kierowców i czy trzeba z tym walczyć, i każde trzeba wycinać” – powiedział Kochanowski. Jeśli jeździ się nieostrożnie, albo po pijanemu, wszystko co stoi przy drodze może przyczynić się do tragedii – zauważył. W podobnych okolicznościach zniknęła piękna aleja klonów i jesionów przy drodze wiodącej z Żalna do Kęsowa. Tymczasem podobne aleje doceniają już na zachodzie. W wielu niemieckich landach w odpowiednich ustawach drzewa przydrożne uznaje się za prawnie chronione. „Wiele krajów unijnych odtwarza aleje wzdłuż dróg, bo kiedyś je wycięli i dzisiaj widzą, że to był błąd” – powiedział dyrektor Kochanowski.













