Sprawa byłego dyrektora chojnickiej „Ósemki” skierowana do mediacji
Sprawa Klemensa G.
Taką zaskakującą decyzję podjął w czwartek (07. 12) Sąd Rejonowy w Chojnicach. Wniosek o postępowanie mediacyjne złożył obrońca Klemensa G. Przedstawiciele strony pokrzywdzonej, czyli gminy miejskiej Chojnice, wniosek poparli. Jeśli postępowanie mediacyjne zakończy się ugodą, Klemens G. może liczyć na warunkowe umorzenie postępowania.
Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster ostrożnie sugeruje, by poczekać na wynik mediacji i wtedy ocenić czy było to słuszne postępowanie.
Mediatorem została Ludomiła Paczkowska, wybrana z listy Sądu Okręgowego w Słupsku. Będzie miała za zadanie wypracować porozumienie między oskarżonym a gminą miejską Chojnice, zwłaszcza w kontekście naprawienia szkody przez Klemensa G. Mediator ma na to miesiąc.
Ludomiła Paczkowska to także radna Rady Miejskiej Chojnic. „Nie ma formalnych przeciwwskazań, aby Ludomiła Paczkowska mogła pełnić rolę mediatora w tej sprawie” – powiedziała nam Prezes Sądu Rejonowego w Chojnicach Danuta Czarnecka - Kawa.
Tymczasem zdziwiona decyzją o powołaniu Ludomiły Paczkowskiej jako mediatora jest Marzenna Osowicka, przewodnicząca komisji nauczycielskiej, która zajmowała się wyjaśnieniem afery finansowej w szkole. Jej zdaniem, w przypadku gdy pani Paczkowska jest radną, a więc reprezentuje interes strony pokrzywdzonej (Urzędu Miasta), trudno jest mówić o bezstronności mediatora. „Ponadto – jak mówi pani Marzenna – biorąc pod uwagę kontakty osobiste radnej oraz oskarżonego, uważam, że pani Paczkowska nie jest obiektywnym mediatorem w sprawie”.
Marzenna Osowicka ma nadzieję, że nawet jeżeli zapadnie ugoda satysfakcjonująca obie strony, oskarżony poniesie odpowiedzialność za swoje działania.
Przypomnijmy, Klemens G. oskarżony jest o niedopełnienie obowiązków, czyli brak kontroli nad pracą księgowej, która nie prowadziła nawet ksiąg rachunkowych. Ponadto bez podstawy prawnej dyrektor wypłacił sobie 11 tys. zł za organizowanie w szkole zajęć dla studentów Politechniki Koszalińskiej. Trzeci zarzut dotyczy podpisywania zawyżonych kwot przelewów, co umożliwiło późniejsze wyprowadzenie ponad pół mln złotych ze szkolnej kasy. Prokurator uznał to za nieumyślne przekroczenie uprawnie













