Miastko: znęcali się nad młodszymi kolegami
Szkoły coraz częściej decydują się na ścisłą współpracę z policją i otwarcie przyznają, że mają problemy wychowawcze z dziećmi.
Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 2 w Miastku wezwała policję do szkoły, kiedy wyczerpała wszystkie swoje możliwości pedagogiczne. Dwaj uczniowie V klasy od dłuższego czasu dręczyli swoich młodszych kolegów. Obrażali ich, podkładali pinezki na siedzenie krzesła, jednemu z 11-latków obcięli włosy.
„Znęcano się nad czterema chłopcami i jedną 11-letnią dziewczynką” – informuje Roman Krakowiak, rzecznik bytowskiej policji. Jak dodaje, jednemu z uczniów zdjęto także bieliznę.
Nastolatkowie, którzy mają już dozór kuratora, dawno powinni skończyć naukę w szkole podstawowej. Jeden z nich ma 16, drugi 13 lat. „Starszy uczy się w naszej szkole od września. Jest trudnym chłopcem, wychowywał się w Domu Dziecka” – mówi Anna Wasilewska dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Miastku. „Z chłopcami pracowali pedagodzy, my wzywaliśmy do szkoły rodziców, pisaliśmy listy. Nie pomogło, więc wezwaliśmy policję” – dodaje Wasilewska. Według niej, model współpracy z policją jest potrzebny i konieczny.
W mediach trwa debata o problemach w szkole. Może przynieść dobre efekty. Jednak informacje często nastawione na sensację mogą odnieść odwrotny skutek od pożądanego. „Sytuacja jest dość poważna, dlatego że może za bardzo media ingerują w te sprawy. Najbardziej telewizja, kiedy dzieci mogą zobaczyć i one potem po prostu korzystają z tego i chcą wypróbować to, co media podają” – argumentuje dyrektor Wasilewska. „Mnie też pokażą w telewizji i ja będę bohaterem – tak to w tej chwili wygląda” – dodała.
Nastolatkami z miasteckiej szkoły, którzy dręczyli młodszych kolegów, zajmie się teraz Sąd dla Nieletnich













