Rozłam w sępoleńskiej Samoobronie
Listy z kandydatami z dwóch okręgów wyborczych: więcborskiego i kamieńsko-sośnieńskiego nie zostały zarejestrowane.
Przewodniczący gminnych jednostek, którzy mieli się na tych listach znaleźć, zarzucają przewodniczącemu powiatowemu Samoobrony sabotaż i niekompetencję.
„To bzdura, przecież nie działam na niekorzyść partii” – tłumaczy szef Samoobrony w powiecie sępoleńskim Roman Kujawa.
Uważa, że przewodniczący tych dwóch gmin nie potrafili dostarczyć listy kandydatów w pełnym składzie. Wg niego w okręgu wyborczym kamieńsko-sośnieńskim zabrakło tylko 17 podpisów, żeby lista została zarejestrowana.
Winą obarcza Piotra Trzeciaka, który, jego zdaniem, nie wywiązał się z tego obowiązku.
„To wszystko nieprawda. Listy dostarczyliśmy na tydzień przed terminem” – twierdzą zgodnie Piotr Trzeciak z Kamienia i Krzysztof Wilgosiewicz z Sośna.
Utrzymują, że są świadkowie, którzy zawozili listy. Podpisy były zebrane zgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej. Poinformowali, że gmina Sośno zebrała dwa razy więcej podpisów niż wyznaczył przewodniczący.
„Całą sprawą zainteresowały się także wojewódzkie władze Samoobrony” - mówi zastępca przewodniczącego Rady Wojewódzkiej partii Józef Kukliński.
Ma jedną uwagę do przewodniczącego w Sępólnie Krajeńskim: wg niego zbyt późno sprawdził ilość i wiarygodność podpisów.
Obie strony zapowiadają interwencję we władzach partii. Nawet u samego wicepremiera Andrzeja Leppe













