Afery samochodowej w Chojnicach ciąg dalszy
Wiadomo już, kto miał załatwić formalności związane ze sprowadzeniem i zarejestrowaniem samochodu burmistrza Arseniusza Finstera.
Przypomnijmy, umowa kupna-sprzedaży tego samochodu została najprawdopodobniej sfałszowana.
Jak ustaliliśmy, Georgios V. , wymieniony na umowie jako „sprzedający”, nic o transakcji nie wie. Na dokumencie widnieje jednak jego podpis. Kto go podrobił? To powinien wiedzieć prezes Parku Wodnego Mariusz Paluch, który załatwiał formalności związane ze sprowadzeniem auta. Czy ktoś jeszcze? Trudno powiedzieć, chociaż, jak mówią eksperci kryminalistyki, w proceder niezgodny z prawem nie wtajemnicza się zwykle zbyt wielu osób.
Burmistrz Finster twierdzi, że zaufał swojemu pełnomocnikowi i nie wierzy, że mógł go oszukać. Jednak to prokuratura oceni, czy doszło do oszustwa. Burmistrz twierdzi, że on nie zawinił i ewentualne konsekwencje poniesie pośrednik.
Okazuje się też, że prezes Parku Wodnego nie tylko sprowadził auto dla burmistrza. Sam również kupił w Niemczech rozbite renault laguna. Za najbogatszą wersję samochodu z 2002 roku, z nawigacją satelitarną, 3-litrowym silnikiem i skórzaną tapicerką miał zapłacić. 150 euro, czyli w przeliczeniu około 600 złotych. Od tej kwoty Mariusz Paluch zapłacił podatek akcyzowy.
Jak ustaliliśmy, auto prezesa stało jeszcze niedawno w jednym z podczłuchowskich komisów samochodowych. Można było je kupić za… 37 900 złotych.
Dotarliśmy do osoby, która rzekomo sprzedała lagunę prezesowi Paluchowi. Obywatel Niemiec Erwin G. kategorycznie zaprzeczył, żeby kiedykolwiek sprzedał samochód jakiemuś Polakowi. Stwierdził, że auto rozbił, oddał je dilerowi Renault i otrzymał za nie ponad 2700 euro.
Przypomnijmy, tak zwaną „aferę samochodową” w Chojnicach ujawnił Andrzej Mielke. Podczas czwartkowej (26. 10) konferencji prasowej powiedział o anonimowym liście, w którym autor informuje o prawdopodobnym zaniżeniu cen zakupu samochodów przez burmistrza Finstera i prezesa Paluc













