Azbest na wysypisku śmieci w Bladowie koło Tucholi
300 metrów płyt azbestowych wylądowało na wysypisku śmieci w Bladowie koło Tucholi.
Ustalenie faktów w rozmowie z prezesem Przedsiębiorstwa Komunalnego w Tucholi Małgorzatą Oller nie było jednak łatwe. Zdemontowany azbest, według prezes Oller, jest zabezpieczony i złożony na terenie zakładu, i będzie przeznaczony do utylizacji. Prezes zaprzeczyła informacjom, że część tego azbestu wylądowała na wysypisku śmieci w Bladowie. „Niemożliwe, po prostu niemożliwe” – powiedziała Oller. Twierdzi także, że demontażem azbestu nie zajmowali się pracownicy zakładu. „Myśmy nie robili tego. To robiła firma na zlecenie. Te prace związane z dachem akurat wykonywała tucholska firma” – utrzymuje prezes.
Pani prezes trochę minęła się z prawdą. Azbestem nie zajęła się firma specjalistyczna, tylko Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Dyrektor ZGM Bernadetta von Ossowska potwierdza, że azbest został przewieziony na wysypisko w Bladowie i że demontowali go pracownicy ZGM-u. Dodaje, że jest tam składowany tymczasowo i zabezpieczony. Z wysypiska ma trafić do Trzemeszna, gdzie zostanie zutylizowany.
Jak ustaliliśmy, Przedsiębiorstwo Komunalne zgłosiło w starostwie remont swoich budynków. Jednak o remoncie dachu w zgłoszeniu nie wspomniało. „Co do wymiany pokrycia dachowego na budynku gospodarczo – magazynowym to takiego zgłoszenia nie otrzymaliśmy” – powiedział Tomasz Stybaniewicz, rzecznik tucholskiego starostwa.
Dlaczego pominięto rygorystyczne przepisy? Prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego tłumaczy, że z powodów finansowych. Za zdjęcie i utylizację około 300 m2 eternitu spółka musiałaby zapłacić około 10 tys. zł. Kara za pominięcie rygorystycznych przepisów to jedynie 500 zł. Rachunek korzyści i strat nie zachęca więc do przestrzegania prawa













