Człuchowski radny i były policjant Robert L. został skazany za kradzież złotej bransoletki z jednego z lombardów – na razie nieprawomocnie. Sąd Rejonowy w Człuchowie uwzględnił dziś (26.10) jego wniosek o samoukaranie i wymierzył mu taką karę, jaką uzgodnił z prokuratorem - 6000 zł grzywny. Ta będzie pomniejszona o 60 zł za okres jego zatrzymania po styczniowej kradzieży. Roberta L. został też obciążony kosztami procesu w wysokości ponad 3600 zł.
Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom Roberta L., który jeszcze przed prokuratorem tłumaczył się... roztargnieniem. Sąd podkreślał, że skradzioną bransoletkę zaniósł potem do złotnika do naprawy.
Absolutnie tutaj nie możemy mówić o jakiejkolwiek nieuwadze, o jakiejkolwiek chwilowej niefrasobliwości oskarżonego, albowiem tutaj całe zachowanie oskarżonego wskazuje na w pełni zrealizowany zamiar umyślnego zaboru mienia.
Uzasadniała sędzia Alicja Aubrecht-Prądzyńska
Na karę grzywny sąd zgodził się ze względu na stosunkowo niewielką wartość skradzionej biżuterii. A ta została wyceniona na 5200 zł. Jednocześnie sędzie stwierdziła, że stopień społecznej szkodliwości czynu był znaczny. "Od osoby, będącej funkcjonariuszem publicznym oczekujemy zupełnie innych postaw życiowych" - uzasadniała sędzia Alicja Aubrecht-Prądzyńska.
Oskarżony zdaniem sądu poniósł przede wszystkim w sensie społecznym najgorszą karę, albowiem z akt sprawy wynika, że został zwolniony z pełnienia funkcji funkcjonariusza służb mundurowych i to chyba jest w porównaniu do dzisiejszego wyroku kara znacznie dalej idąca.
Taki wyrok nie pozbawi Roberta L. mandatu radnego Rady Miejskiej w Człuchowie. Inaczej byłoby, gdyby został skazany na karę pozbawienia wolności – nawet w zawieszeniu.
Sam oskarżony nie pojawił się w sądzie. Jego obrońca Elżbieta Jasieniecka nie przesądza czy będzie apelować. Jak stwierdziła, decyzję podejmie po konsultacjach z klientem.
















