Wystawiają milionowe roczne faktury, radni pytają dlaczego, a dyrektor wyjaśnia, że to wynika z systemu. Na sesji Rady Powiatu w Chojnicach powrócił temat wysokich zarobków lekarzy z miejscowego szpitala. Problem drążyła m.in. radna opozycji Mirosława Dalecka.
- Rozumiem, że tak postawiona teza, że lekarze zarabiają milionowe kwoty, budzi oburzenie - przyznał dyrektor szpitala Maciej Polasik. Dodał jednak, że to kwestia systemowa, w której lecznica chcąc nie chcąc musi funkcjonować. Według dyrektora, w szpitalu duże kwoty zarabia garstka medyków - tych, którzy wykonują świadczenia wysoko wyceniane i nielimitowane, a za te NFZ płaci bez zwłoki. To okuliści, radiolodzy, neurochirurdzy i chirurdzy. Ich zarobki - relatywnie wysokie - i tak się w tej sytuacji opłacają, bo szpital z nielimitowanych świadczeń uzyskuje wymierne zyski.
Z tych sześciu osób szpital osiągnął przychód 15 milionów. Koszt wynagrodzeń 4,5 miliona, zostało w szpitalu 11 mln 390 tys. I ja się państwa pytam: z czego ja mam zrezygnować? Ja jako dyrektor szpitala muszę szukać tych środków. My pracujemy w takim systemie. Ja się do tego systemu dostosowuję.
Mówił na wczorajszej (24.09) sesji dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach Maciej Polasik. I dodał, żę średnia płaca lekarzy na kontrakcie, to kwota niespełna 40 tys. zł brutto. Za godzinę - w zależności od oddziału - medycy otrzymują od 140 do 270 zł. Ta ostatnia stawka dotyczy SOR-u.














