Rada Powiatu Człuchowskiego uznała za bezzasadną, a w części pozostawiła bez rozpatrzenia skargę na starostę Aleksandra Gappę. Ta dotyczyła działania Wydziału Geodezji, Kartografii i Katastru.
Tyle tylko, że rajcy mieli głosować, znając jedynie stanowisko Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, a nie mając do dyspozycji treści skargi. Wytknęła to radna PiS-u Arleta Kurzelewska.
- Opierając się tylko na uzasadnieniu do skargi, no powiem szczerze, że mam poważne wątpliwości, na przykład dziwne metody obsługi klientów. Pytanie moje: dlaczego nie wystąpiliśmy o uzupełnienie w tym zakresie skargi o wskazanie tych, nazwijmy to tak, jak precyzuje to skarżący, dziwnych metod.
Sekretarz powiatu Mariusz Słomion wyjaśniał, że członkowie komisji nie próbowali się dowiedzieć, co skarżący mieszkaniec miał na myśli, bo takiego trybu nie przewiduje Kodeks postępowania administracyjnego.
- Ponieważ skarga w tym zakresie została sformułowana w ten sposób, że dotyczy dziwnych metod obsługi klientów, mieszkańców zarówno do pana starosty, tutaj też jestem po rozmowie z panem starostą, jak i do wydziału geodezji nie dotarły żadne skargi dotyczące dziwnych metod. Niemniej skarżący sam w skardze nie precyzował na czym ten zarzut miałby polegać.
Prawnik starostwa najpierw przekonywał, że skarga została umieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej powiatu, co okazało się nieprawdą. Ostatecznie skarga została odczytana na sesji.
W części merytorycznej radni nie podzielili zarzutów mieszkańca.
Za odrzuceniem skargi głosowało 15 radnych, a Arleta i Zbigniew Kurzelewscy z PiS-u byli przeciwni.














