Kluczowy audyt finansowy w szpitalu w Miastku nie zostanie ukończony, a powód jest kuriozalny. Gruntowna ocena stanu finansów, a przede wszystkim zadłużenia placówki, nie dojdzie do skutku. Jak przyznaje burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz, stało się tak z braku pieniędzy.
No niestety audyt nie zostanie doprowadzony do końca, bo najnormalniej w świecie z racji tej, że nie było środków na sfinansowanie do końca tego audytu. Robiła to firma zewnętrzna, bo taki był wymóg przy potencjalnej konsolidacji. Ale niestety rozmowy o konsolidacji zostały zerwane, sytuacja finansowa szpitala się pogorszyła, zapadła decyzja, żeby no nie było kontynuacji tego audytu, żeby nie zadłużać się dodatkowo.
Mówi Weekend FM burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz.
Włodarz dodaje, że miastecki samorząd nie mógł zapłacić za audyt z własnego budżetu, gdyż umowę zawarła audytowana spółka. Audyt miał kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak zapewnia burmistrz, sprawy finansowe zbada obecnie nadzorca sądowy, który od wczoraj (2.09) pracuje w spółce. Wprowadzenie nadzorcy jest efektem złożenia do sądu wniosku o upadłość szpitala. Wszelkie decyzje w spółce muszą teraz zapadać za jego zgodą.
Zadłużenie spółki Szpital Miejski w Miastku jest szacowane na 55 mln zł. Na pieniądze czekają między innymi wierzyciele oraz pracownicy. Ci ostatni nie otrzymali zaległych wypłat za lipiec i sierpień, czyli za okres przed złożeniem wniosku o upadłość. Pieniądze, które Rada Miejska w Miastku przekazała na wypłaty, nie trafiły w całości do pracowników. Ostatecznie zajął je komornik.














