Czy miastecki ratusz dostatecznie nadzorował prowadzony przez siebie szpital? I dlaczego szybciej nie reagował na pogarszającą się kondycję tej instytucji? - takie pytania, między innymi, padły na czwartkowym (20.08) posiedzeniu komisji zdrowia przy Radzie Miejskiej w Miastku. Jak już informowaliśmy w Weekend FM, gmina dokładnie trzy dni temu złożyła wniosek o upadłość zadłużonego szpitala, a w czwartek jego aktualną sytuację opisała dyrektor zarządzająca:
Sytuacja jest dramatyczna. W dniu wczorajszym przyszło kilkanaście decyzji z Urzędu Skarbowego, z ZUS-u ze Słupska, które zajmują nam konta szpitalne na kwotę 4 mln 800 tys. zł. Od jakiegoś czasu ZOL utrzymujemy pro bono, ponieważ nie dostajemy drodzy państwo pieniędzy z NFZ.
Mówiła Agnieszka Chrzanowska.
To samo dotyczy miasteckiej rehabilitacji - nad nią i ZOL-em wisi widmo przejęcia przez ościenne ośrodki. Zarówno władze szpitala, jak i gminy zapewniają jednak, że negocjują nową formę funkcjonowania lecznicy - z poradnią onkologiczną i poradnią ´K´, ale już np. bez chirurgii i interny. Ofertę usług medycznych miałyby tu uzupełniać świadczenia komercyjne, a niebawem wrócić nocna i świąteczna opieka medyczna czy pracownie tomograficzna, endoskopowa i RTG. Rozmowy trwają, ale tymczasem bez pieniędzy pozostają pracownicy szpitala. Wczoraj na komisji wylali swoje żale:
Nas by tutaj dzisiaj panie burmistrzu nie było, jak byśmy miały chociaż wypłatę za czerwiec. Mój mąż też pracuje w szpitalu. To dobrze, że gdzieś tam jeszcze coś zarobi, bo nie wiem, czy bym miała na chleb. - My nie mamy wypłaty, nie mamy za co żyć. Mogę powiedzieć o sobie, mam kredyt w banku. Bank podwyższył mi stopy procentowe tylko dlatego, że nie wpływa mi wynagrodzenie. Dziękuję wam wszystkim za to. - Ja mam długi za mieszkanie. - Ja już też mam dług. - Dajcie nam żyć!
Mówiły pielęgniarki z miasteckiego szpitala. Od burmistrza usłyszały, że mogą liczyć na wsparcie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych:
Kto będzie z tego mógł skorzystać? Pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę i na umowę zlecenie, o ile od tych umów były odprowadzane składki ZUS.
Odpowiedział Jerzy Wójtowicz.
W posiedzeniu komisji udział wzięła też poseł PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Burmistrz otrzymał od niej listę pytań o nadzór nad szpitalem i jego przyszłe funkcjonowanie.














