Radny z gminy Czarne Janusz Winnicki zastanawia się, czy konieczne jest wzywanie strażaków OSP w Czarnem za pomocą syreny na remizie. Na ostatniej sesji zapytał, czy nie wystarczy alarmowanie druhów za pomocą SMS-ów, które otrzymują na swoje telefony.
Rajca obawia się, że sygnał spowszednieje mieszkańcom, choć emitowany jest inny dźwięk w zależności od sytuacji. "Może być tak, że gdy rzeczywiście pojawi się zagrożenie z powietrza, mało kto z nas odróżni sygnał" - zastanawia się Janusz Winnicki.
- Stąd też zapytanie do pana burmistrza i do przewodniczącego Komisji Bezpieczeństwa Publicznego, żeby się zastanowić nad tym, czy faktycznie ta syrena alarmująca, czy też wzywające strażaków jest potrzebna, czy też lepiej zastanowić się, żeby tylko i wyłącznie była do tego, żeby właśnie alarmować nasze społeczeństwo na wypadek zagrożenia z powietrza.
Jak wyjaśnia w rozmowie z Weekend FM zastępca komendanta powiatowego PSP w Człuchowie Dariusz Dwulit, obecnie nie ma możliwości pominięcia syren, bo na nich opiera się cały system alarmowania ochotników. Wiadomości SMS wysyłane do druhów stanowią jedynie jego uzupełnienie.
Dariusz Dwulit zwraca też uwagę, że sygnały alarmowe różnią się: dla strażaków to trzykrotnie powtórzony dźwięk rosnący i opadający, przedzielony 30-sekundowymi przerwami. Z kolei alarm przeciwlotniczy ogłaszany jest trzyminutowym, nieprzerwanym sygnałem modulowanym.














