W bardzo burzliwej atmosferze przebiegało uchwalenie Planu ogólnego gminy Debrzno. Na sesji Rady Miejskiej pojawiła się grupa mieszkańców, która protestowała przeciwko zawartym w dokumencie zapisom. Chodziło o ograniczenia w budowie wiatraków i fotowoltaiki. Były też głosy w proteście przeciwko dopuszczeniu podobnych inwestycji w innych częściach gminy.
"Uczestniczę w tym spotkaniu z dużym poczuciem krzywdy" - mówił rolnik, któremu na 600 hektarach wprowadzono zakaz zabudowy. Jednym z najgłośniejszych krytyków uchwały był z kolei radny Marcin Lemańczyk. Uważa, że potencjalne dochody tracą nie tylko rolnicy, ale też gmina.
Dzisiaj sami ograniczamy możliwości inwestycyjne naszej gminy. Nie dlatego, że wymaga tego ustawa. Nie dlatego, że uniemożliwiają to nam przepisy, ale dlatego, że podjęto decyzję o wyłączeniu zdecydowanej większości potencjalnych lokalizacji. I właśnie z tym się nie zgadzam.
Burmistrz Debrzna Marta Urbańska broniła planu. Przekonywała, że patrzy na sprawę przez pryzmat całej gminy, a nie właścicieli poszczególnych działek. Uważa, że przyjęte rozwiązania nie są uznaniowe i przypadkowe, tylko wynikają z wielomiesięcznych analiz i konsultacji.
W projekcie wskazano obszary, które posiadają potencjał do realizacji inwestycji związanych z odnawialnymi źródłami energii i które mogą w przyszłości przynieść gminie wymierne wielomilionowe korzyści. Jednocześnie należy podkreślić, że rozwój tego typu inwestycji musi odbywać się w sposób odpowiedzialny.
Ostatecznie dziewięcioro radnych poparło uchwalenie Planu ogólnego, a przeciwnych było czworo: Wiesława Adler, Elżbieta Laskowicz, Marcin Lemańczyk i Adam Łukaszewski.













