Fatalna jest sytuacja finansowa szpitala w Miastku. Nie mniejsze problemy są z obsadą lekarską i uruchamianiem zawieszonych oddziałów. Obecnie działa tylko oddział rehabilitacji oraz Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. Burmistrz Miastka przyznaje, że sytuacja musi się rozwiązać w przeciągu 2 tygodni, ale na razie żadnych optymistycznych wieści do przekazania nie ma. Władze spółki nie doszły też do porozumienia z pracownikami średniego szczebla w kwestii czasowego obniżenia wynagrodzeń.
Bardzo złe wiadomości wiążą się z kolei ze sprawą głośnej w całym kraju spółki neurochirurgów, którzy wykonywali zabiegi między innymi w Miastku. Te działania bada obecnie prokuratura, CBA i Narodowy Fundusz Zdrowia. Ten ostatni za nieprawidłowe rozliczenie procedur nałożył na szpital ogromną karę administracyjną. Jej wysokość to 13 mln zł. Miastecki szpital będzie się od niej odwoływał.
Burmistrz Miastka nie ukrywa, że spółka jest już na krawędzi. Jej zadłużenie wynosi około 30 procent rocznych dochodów gminy Miastko.
W tej chwili dokładnie chyba nie jesteśmy nawet w stanie podać, to jest rzędu 40 do 50 milionów. Trwa audyt, który pokaże dokładnie co do złotówki, jakie to zadłużenie jest. Nas już po prostu na to nie stać i na pewno kolejne działania będą zdecydowane i ostateczne. Gmina nie jest w stanie już dołożyć nawet złotówki na dzień dzisiejszy. Rozważamy różne kwestie.
Mówi Weekend FM burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz.
Możliwe scenariusze to konsolidacja z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym lub jakaś forma upadłości. Zdaniem włodarza decyzje w tej sprawie zapadną w sierpniu.
Dowiedz się więcej:
Szpital w Miastku o krok od upadłości. Zadłużenie sięga już nawet 50 mln zł. Jakby tego było mało, NFZ nałożył na lecznicę ogromną karę. Jej wysokość to 13 mln zł. Burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz przyznaje, że sytuacja wymaga kategorycznych kroków.
O lecznicy z burmistrzem rozmawiał reporter Weekend FM Stanisław Kamiński














