To był jeden z najważniejszych dni zdjęciowych dla całej produkcji. W sobotę (04.07) w lasach pod Tucholą ekipa filmu "Medalik. Pięciu z borów" zorganizowała kolejny plan zdjęciowy. Tym razem nagrywano sceny egzekucji ofiar, o których opowiada film, a także ich ekshumacji. Łącznie z aktorami i ekipą na planie zgromadziło się około 100 osób.
- Statyści! Statyści "do zabicia", zapraszam!
- W tamtą stronę. Panie też, z Franciszkiem Nogalskim, z księdzem. Idźcie tam wszyscy, pan Hubert też. Dobra, macie na chwilę przerwę. Pierwszych tamtych zabijamy.
Wśród aktorek na planie była bratanica jednej z ofiar, grająca swoją babkę obecną przy ekshumacji.
Tutaj został zamordowany mój wujek, czyli tak naprawdę brat mojego taty. Jest to dla mnie ważne, bo to jest osoba najbliższa dla mnie. Osoba, która po prostu ma to samo nazwisko. Pamiętamy o nim, chcemy o niej jakby opowiedzieć. To był młody chłopak siedemnastoletni, który został wsadzony na wóz. Mój dziadek go po prostu pożegnał, dając mu bochenek chleba. W naszej rodzinie to zawsze krążyło, on był jakby zapomniany, nikt o nim nie mówił, ale jest to dla nas ważne.
Mówiła nam w przerwach między zdjęciami Małgorzata Glama.
1 sierpnia plan zdjęciowy filmu przeniesie się na ulice Tucholi.
Dowiedz się więcej:
Najpierw egzekucje, a później ekshumacje. W sobotę (04.07) w lasach pod Tucholą ekipa filmu "Medalik. Pięciu z borów" kręciła jedne z najważniejszych scen dla całej produkcji. Łącznie z aktorami i ekipą na planie zgromadziło się około 100 osób. Wśród nich był także nasz reporter Maciej Bór.






































