Mieszkańcy mogą być zadowoleni ze skutecznych protestów, a inwestor idzie z gminą na zwarcie i już złożył odwołanie. Wójt Przechlewa Andrzej Żmuda Trzebiatowski odmówił wydania decyzji środowiskowej pod planowaną chlewnię w Pawłówku.
Ta miała powstać na prywatnym, 8-hektarowym gruncie i składać się z siedmiu budynków na 9,5 tys. tuczników. Planowana była 160 m od najbliższych zabudowań mieszkalnych.
Plany inwestora nie dojdą jednak do skutku, jeśli postanowienie wójta utrzyma się mocy. Szczegóły uzasadnienia decyzji włodarza gminy Przechlewo zna reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka.
W swojej decyzji wójt odwoływał się do konstytucyjnej zasady zrównoważonego rozwoju. Odmowę oparł głównie na przezorności w kwestii przykrych zapachów, mogących wydobywać się z chlewni. Uznał, że należy odsunąć wszelkie potencjalne zagrożenia dla otoczenia, nawet jeśli ma naukowych narzędzi i prawnych norm do mierzenia odorów. Wójt w decyzji zwracał też uwagę na potencjalne skumulowane oddziaływanie wraz z istniejącą już w Pawłówku chlewnią. Nie pominął również sprzeciwu mieszkańców sołectwa. Uwagi miał także do samych zapisów Raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko.
Inwestor już zaskarżył decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Słupsku. Domaga się jej uchylenia. Wnioskuje też, aby to SKO ustaliło środowiskowe uwarunkowania dla inwestycji, ewentualnie skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia - przez tę samą gminę lub inny organ.














