Miasteccy radni kolejny raz przekazali pieniądze na ratowanie finansów miejscowego szpitala. Tym razem kwota była niebagatelna, bo dopłata do spółki wyniosła aż 1 mln 646 tys. zł. Kontrowersje wywołała nie tylko sama kwota pomocy, ale także okoliczności z nią związane. Wyszło bowiem na jaw, że placówka od kilku lat nie opłacała składek ZUS. Zobowiązania z tego tytułu mają wynosić aż 5 mln zł.
Prosiłem pana burmistrza, żeby wyraźnie zadeklarował, czy te pieniądze rzeczywiście przysłużą się szpitalowi, czy to rzeczywiście już jest no niestety, ale koniec szpitala, a ta kroplówka i tak niczego nie uratuje i powiem szczerze, że do tej pory mam takie wątpliwości i nie wiem, kto by mógł mi je rozwiać.
Mówił radny Dariusz Zagaja.
Miasteccy radni szukali winnych tej sytuacji. W odpowiedzi usłyszeli, że nieopłacenie składek trwa już od kilku lat.
Sytuacja od początku była mówiona, że ZUS-y były niespłacane, bo taka informacja była od samego początku. No i niestety pisaliśmy o to, żeby rozłożyć to na raty. Nie udało się i wyszło jak wyszło po prostu i trzeba to natychmiast wpłacić.
Tłumaczyła prezes szpitala w Miastku Danuta Kuniszewska.
Radny Dominik Radecki przypomniał, że przy poprzedniej dotacji zarząd szpitala zapewniał, że ostatni raz przychodzi po pieniądze. Inni radni podkreślali, że wsparcie od gminy i tak nie wystarczy na pokrycie wszystkich zaległości finansowych. Wszystkie zobowiązania mają natomiast wynosić kilkanaście mln zł.
W głosowaniu zmianę w budżecie poparło 9 radnych, 3 wstrzymało się od głosu i 2 było przeciw. Mimo przekazania środków niektórzy radni przyznali, że nie wiadomo, czy szpital uda się uratować.














