Sytuacja rynku pracy w powiecie chojnickim była przedmiotem debaty na sesji Rady Powiatu. Temat pojawił się w związku z rocznym sprawozdaniem z pracy chojnickiego PUP-u i wzbudził liczne pytania - głównie o to, dlaczego wciąż nie można sobie w powiecie chojnickim poradzić z wysokim - w stosunku do kraju i województwa - bezrobociem. Pod koniec ubiegłego roku stopa bezrobocia wyniosła tu 9,5 procent, a to oznacza, że bez pracy pozostawało 3,5 tys. osób. W samych Chojnicach było ich wtedy 1 tys. 100.
Sytuacji nie poprawia fakt, że od stycznia chojnicki PUP na aktywizację bezrobotnych ma 2 mln 600 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej dysponował kwotą 9,5 mln. To znacznie ogranicza pulę na rozpoczęcie działalności gospodarczej, roboty publiczne, czy szkolenia.
- Czy także na zasiłki? - dopytywali radni.
Środki zasiłkowe są środkami obligatoryjnymi i w momencie, jeżeli są osoby uprawnione do tych świadczeń, budżet urzędów pracy jest zobowiązany do tego, żeby zapewnić wypłatę tych świadczeń. Programy i formy pomocy osobom bezrobotnym są środkami fakultatywnymi.
Wyjaśnił radnym powiatu dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Chojnicach Wojciech Adamowicz.














