"Wszystko za daleko zaszło, by w tej chwili rezygnować" - prezes Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Nowym Dworze koło Chojnic zabiera głos w sprawie planów budowy spalarni i odpowiada na słowa wójta gminy Chojnice z sesji pod koniec marca.
Przypomnijmy, włodarz powiedział wtedy, że projekt spalarni "umiera śmiercią ekonomiczną". Dlaczego? Bo Enea już dwa razy odmówiła przyjmowania prądu, który miałaby wytwarzać spalarnia odpadów, a ewentualną zgodę uzależniła od wartej 16 milionów zł rozbudowy swojej infrastruktury. Chodzi o główny punkt zasilania przy ul. Przemysłowej.
Tę miałby wykonać nie kto inny, jak inwestor, czyli samorządowa spółka ZZO. Jej prezes, Marek Jankowski przyznaje jednak, że tych pieniędzy nie ma. Ma jednak miliony przyznane jako dotacja i pożyczka z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Dlatego nie zgadza się ze stwierdzeniem o "śmierci ekonomicznej" spalarni:
Mamy prawie kwotę 150 milionów, więc nie można użyć takiego sformułowania. Te warunki stanowią zagrożenie dla realizacji, natomiast zagrożenie nie jest jeszcze jakby zakończeniem procedury. Mamy możliwość odwoływania się i póki jest to możliwe, to będziemy powiedzmy próbować. Myślę, że to wszystko za daleko zaszło, żeby w tej chwili rezygnować.
Komentuje Marek Jankowski.
Jak już wiecie z Weekend FM, plany budowy spalarni od początku budzą sprzeciw mieszkańców wsi w pobliżu ZZO w Nowym Dworze. Czy będą mieli szansę wziąć udział w referendum, które swego czasu w tej sprawie obiecał zorganizować wójt gminy Chojnice?
Według mojej wiedzy, pan prezes może ma inną wiedzę, na 80% ten projekt będzie zablokowany i chcę grać w uczciwe karty, nazywam rzeczy po imieniu, to, co jest według mojej wiedzy. Natomiast gdyby doszło do satysfakcjonujących warunków umowy przyłączeniowej z Eneą, to absolutnie uważam, że referendum. Większość radnych też się opowiada za referendum. Absolutnie kampania informacyjna w wydaniu ZZO, do każdego gospodarstwa domowego w gminie Chojnice.
Mówi wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański.














