Nie przyniosło przełomu wczorajsze (8.01), 2,5-godzinne spotkanie informacyjne na temat planowanej w Dębnicy pod Człuchowem fermy kur niosek. Protestujący przeciwko inwestycji mieszkańcy nie tylko nie dali wiary zapewnieniom inwestora, ale też podważali taką formułę konsultacji. Oświadczenie w imieniu protestujących wygłosiła Magdalena Gochniak.
Wymiana uwag, argumentów i stanowisk nastąpi wyłącznie na rozprawie administracyjnej, gdzie wszystkie nasze pytania i odpowiedzi inwestora zostaną formalnie odnotowane i rozpatrzone przez organ prowadzący postępowanie. Prywatne spotkanie inwestora z samorządowcami i mieszkańcami w trakcie trwającego postępowania administracyjnego nie stanowi miejsca konsultacji.
Stojący za inwestycją człuchowski przedsiębiorca Adam Stec zapewniał, że nie będzie szkodliwa dla otoczenia. Robił to wspólnie z autorami raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko i kierownictwem podobnej fermy w Ruszkówku koło Konina. Starał się przekonać argumentami o 90 miejscach pracy, kontraktach dla firm z regionu, zakupach zboża u lokalnych rolników czy średniorocznej obsadzie niższej od deklarowanej w raporcie - około 270 tys. kur w 10 kurnikach i 90 tys. sztuk w czterech odchowalniach. Tłumaczył też, dlaczego chce inwestować akurat w Dębnicy.
Wy mi zarzucacie, że ja nie myślałem o was. Myślałem tak samo o mieszkańcach Człuchowa, o mieszkańcach okolic Dębnicy. Byłem wielokrotnie w Ruszkówku. Jeździłem, nie śmierdzi, nie było smrodu, ludzie mieszkają, więc ja w ogóle nie przypuszczałem, że będzie takie społeczne poruszenie, że to będzie budowane.
Mówił Adam Stec.
Dowiedz się więcej:
Strony sporu wokół planowanej w Dębnicy pod Człuchowem fermy kur niosek okopały się na swoich pozycjach. Przedstawiciele inwestora robili, co mogli, żeby podczas wczorajszego spotkania przekonać sceptyków. Ci nie tylko nie rozwiali swoich wątpliwości, ale wręcz je mnożyli.
O czym była mowa? 2,5-godzinne spotkanie streścił w blisko 10-minutowym reportażu Wojciech Piepiorka.














