Powiat chojnicki z budżetem na przyszły rok. Decyzję radni podjęli na czwartkowej (18.12) sesji, ale nie byli jednomyślni. Opozycyjny klub wstrzymał się od głosu, a wcześniej zgłosił szereg uwag. M.in. tę, że nie wzięto pod uwagę większości jego uwag do projektu budżetu. Bartosz Bluma, który zabrał głos w imieniu swoich klubowych kolegów, wskazywał na potencjalne słabości przyszłorocznego planu finansowego.
Budżet, który ma tak wysokie wydatki bieżące, ma niestabilne dochody majątkowe, ma duży deficyt i brak bufora rezerwowego, niestety jest budżetem wrażliwym na każdy potencjalny wstrząs. W momencie, kiedy dotknie nas spadek dochodów z PIT, wzrost kosztów energii czy dodatkowe zadania zlecone bez pełnego finansowania, to w tej sytuacji równowaga zostanie zachwiana.
Radny Bluma przyznawał przy okazji, że przyszłoroczny budżet nie jest zły i spełnia wszystkie ustawowe wskaźniki.
- Ale spełnianie tych warunków minimum nie oznacza bezpieczeństwa finansowego - komentował Bartosz Bluma.
Według starosty natomiast przyszłoroczny budżet sprzyja rozwojowi i odpowiada na społeczne zapotrzebowanie. Po stronie dochodów ma prawie 253, a po stronie wydatków 275 mln zł. Deficyt sięgnie 24 mln, ale nie trzeba będzie zaciągać kredytu - żeby sobie z nim poradzić wystarczą wolne środki i nadwyżka budżetowa.
Powiat w przyszłym roku chce zainwestować 55 mln zł.
Myślę, że odpowiada zapotrzebowaniu społecznemu, ale też jest konsekwentną realizacją celów rozwojowych powiatu. Ilość środków kierowanych na wydatki majątkowe pokazuje, że cały czas się rozwijamy, cały czas inwestujemy, cały czas polepszamy warunki dla życia na terenie powiatu chojnickiego.
Twierdzi starosta Marek Szczepański.














