Opinia biegłego brakarza nie przyniosła przełomu w procesie byłego burmistrza Debrzna. Mirosław B. odpowiada za nielegalną wycinkę drzew i przywłaszczenie drewna za ponad 150 tys. zł.
Biegły, który pojawił się dziś (13.11) w Sądzie Rejonowym w Człuchowie mógł oprzeć się jedynie na zdjęciach i policyjnym protokole oględzin, bo dwa lata po ujawnieniu procederu niemożliwy był obmiar drewna w terenie. Choć zastosował fachowe metody, niektóre wartości musiał uśredniać. W efekcie uzyskał wyniki dwukrotnie wyższe od pracowni, która zdjęła wymiary ze wszystkich kłód.
Jest to jednak prywatna wycena, sporządzona dla pokrzywdzonej firmy. Dotychczas sędzia Alicja Aubrecht-Prądzyńska nie brała tego dokumentu pod uwagę jako dowodu w sprawie i także dziś powtarzała, że prokuratura nie powinna opierać na niej aktu oskarżenia.
Prokurator winien dopuścić dowód z opinii biegłego w momencie, kiedy drewno zostało zabezpieczone i rzeczywiście nie byłoby tych problemów, z którymi dzisiaj się borykamy.
W prywatnej wycenie są jednak dokładne obmiary zabezpieczonego drewna i pni po wyciętych drzewach. Prokurator i oskarżyciel posiłkowy próbują przekonać sąd, żeby biegłemu udostępnić te wymiary i na tej podstawie zlecić opinię. Obrona oponuje. Adwokat Mirosława B. nie kwestionuje prawidłowości pomiarów, ale legalność tego dowodu. Decyzję w sprawie zakresu ewentualnej opinii uzupełniającej biegłego brakarza sąd podejmie na kolejnej rozprawie 1 grudnia.
Precyzyjne ustalenie wartości drewna jest konieczne do zmodyfikowania aktu oskarżenia przeciwko byłemu burmistrzowi Debrzna i rozstrzygnięcia sprawy, a także wymierzenia ewentualnej nawiązki.














