Śledczy postawili zarzuty kierowcy jaguara, który wczoraj (26.10) niedaleko Krzyża doprowadził do zderzenia z szynobusem. Jak informowaliśmy w Weekend FM, 30-latek nie udzielił pierwszeństwa przejazdu pociągowi. Podróżowało w nim ponad 50 osób. Szczęśliwie nikt w pociągu, ani sam mężczyzna nie odniósł poważniejszych obrażeń. Wstępne badanie testerem narkotykowym wykazało w organizmie mężczyzny obecność amfetaminy. Mieszkaniec gminy Czersk został dzisiaj przesłuchany.
Przedstawiliśmy mu zarzut nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do zarzucanego mu czynu. Złożył krótkie wyjaśnienia, iż nie udzielił pierwszeństwa przejazdu pociągowi, bo co prawda widział sygnalizator sygnalizujący nadjeżdżanie pociągu, ale sądził że zdąży przejechać. Zastosowaliśmy wobec podejrzanego dwa środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 5 tys. zł, a także dozoru policji.
Mówi Weekend FM prokurator rejonowy w Chojnicach Mirosław Orłowski.
Śledczy czekają obecnie na wyniki badania krwi mężczyzny pod kątem obecności zabronionych substancji. Jeżeli to się potwierdzi, zarzuty zostaną poszerzone o prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków. W toku śledztwa wyszło na jaw, że mężczyzna nie posiada prawa jazdy. Co więcej, był już skazany za prowadzenie pod wpływem zabronionych substancji.
Skutkiem wczorajszego zdarzenia były również znaczne szkody w taborze. Kolejowa spółka wyceniła je aż na 800 tys. zł. Jeżeli okaże się, że mężczyzna prowadził pod wpływem narkotyków, to na mocy tzw. regresu straty będzie musiał pokryć z własnej kieszeni.














