W Sądzie Pracy w Człuchowie ruszyła dzisiaj (25.02) sprawa przeciwko gminie Debrzno. Pozywa ją była skarbnik Jolanta Miszewska. Jak informowaliśmy w Weekend FM, urzędniczka w zeszłym roku nie zgodziła się z obniżeniem swojego wynagrodzenia o połowę, co zaproponowała nowa burmistrz Marta Urbańska. Skarbniczka przeszła na emeryturę. W pozwie domaga się teraz 77 tys. zł za dyskryminację, jakiej miała doznać na koniec pracy.
Obniżenie wynagrodzenia, gdzie wynagrodzenie zasadnicze miało wynosić 4300, czyli tyle, co otrzymywał goniec. Do mojego wykształcenia, mojej pracy, poświęcenia, jakie dla gminy Debrzno z poprzednim burmistrzem zrobiliśmy uważałam, że to było raczej wynagrodzenie poniżające moją osobę.
Argumentowała była skarbniczka Jolanta Miszewska.
Emerytowana urzędniczka miała być też dyskryminowana ze względu na wiek oraz fakt, że do pracy dojeżdżała z Chojnic. Tłumaczyła, że nowa burmistrz jest osobą dużo młodszą od niej, przez co mogły być trudności w porozumieniu się.
Reprezentujący gminę Debrzno Władysław Rzepczyński kontrował, że powódka pracowała, gdy burmistrzem był również sporo od niej młodszy Wojciech Kallas. W debrzeńskim urzędzie natomiast nadal z powodzeniem pracują osoby spoza tej gminy.
Pozwany Urząd Miasta i Gminy Debrzno wychodzi z założenia, że rozwiązał z panią stosunek pracy na pani prośbę, na mocy porozumienia stron. Pani była inicjatorką tego rozstania się w konsekwencji przepisy o obniżeniu pani wynagrodzenia w ogólnie nie rozpoczęły swojego funkcjonowania. Jeśli wyrządziła sobie pani jakąkolwiek krzywdę jest to konsekwencja pani powódki stanowiska.
Stwierdził radca prawny Władysław Rzepczyński.
Rozprawa została odroczona. Jeżeli wcześniej nie dojdzie do ugody, na kolejnej rozprawie wyjaśnienia złoży burmistrz Marta Urbańska. Sąd przesłucha też pierwszych świadków.














