Czy samorządy mają wpływ na to gdzie i w jakiej ilości powstają na ich terenach wielkopowierzchniowe markety? O to podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Brusach pytał radny Henryk Zblewski. Jak argumentował, temat wywołał w trosce o małe rodzinne firmy na terenie gminy Brusy.
- Powstaje kolejny, został już chyba oddany do użytku kolejny sklep wielkopowierzchniowy, podobno jest kupiony teren już pod następny. Czy my jako gmina mamy wpływ na kolejność powstawania itd., bo my powinniśmy bronić te małe sklepiki, które jeszcze handlują, bo wiadomo, że one nie wytrzymają konkurencji tych wielkich, bo duży zawsze może więcej.
Mówił radny Henryk Zblewski. Sprawę wyjaśniła dyrektorka Wydziału Gospodarki Przestrzennej w bruskim urzędzie Magdalena Zakrzewska-Posieczek. Jak mówiła, zgodnie z przepisami w gestii radnych jest decydowanie tylko o obiektach o powierzchni sprzedaży większej niż 2 tys. metrów kwadratowych. Lokalizacja takiego sklepu musi też zastać zawarta w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
- Jeżeli obiekt jest obiektem o powierzchni mniejszej, niż 2 tys. m powierzchni sprzedaży, lokalizujemy ten obiekt bez tego wskazania, bez tej zgody na taką lokalizację i to się odbywa na podstawie obowiązującego planu, czyli wystarczy przekształcenie na usługi lub w przypadku gruntu rolnego na podstawie decyzji o warunkach zabudowy.
Wyjaśniła dyrektorka Magdalena Zakrzewska-Posieczek. Urzędniczka poinformowała też, że jak dotąd w związku z powstawaniem nowych marketów na terenie gminy Brusy nie wpłynął żaden protest mieszkańców. Burmistrz Witold Ossowski zwracał natomiast uwagę, że to decyzje konsumenckie w pierwszej kolejności decydują o tym, który biznes się rozwija, a który umiera.














