Była skarbnik Debrzna Jolanta Miszewska pozwała gminę do sądu pracy. Jak ustaliło Weekend FM, domaga się blisko 77 tys. zł odszkodowania za dyskryminację, jakiej miała doświadczyć pod koniec pracy w debrzeńskim magistracie. Ta miała polegać na obniżeniu jej wynagrodzenia o połowę przez nową burmistrz Debrzna. Marta Urbańska krótko po objęciu funkcji wypowiedziała dotychczasowe warunki płacy Jolancie Miszewskiej. Ta się na to nie zgodziła i przeszła na emeryturę.
Jolanta Miszewska najpierw wystąpiła do gminy o wypłatę odszkodowania na drodze pozasądowej. Wobec odmowy, pozew trafił do Sądu Rejonowego w Człuchowie. Ten w postępowaniu upominawczym wydał nakaz zapłaty. Takie orzeczenie niczego jednak nie przesądza. Tym bardziej, że gmina nakazowi się sprzeciwia. Konieczna będzie więc rozprawa.
My zaskarżamy oczywiście ten nakaz zapłaty i zakładamy, że przeprowadzone postępianie dowodowe wykaże kto ma rację w tym sporze. Na razie nakaz ma tę zaletę, że sąd uwzględnia wyłącznie stanowisko strony wnoszącej. Bez oceny stanowiska pracodawcy. Nasze stanowisko jest odmienne. Ocena należy do sądu. Wnosimy o oddalenie powództwa.
Mówi Weekend FM radca prawny gminy Debrzno Władysław Rzepczyński.
Jolanta Miszewska nie chce komentować sprawy do czasu rozpoczęcia procesu sądowego.















