Były emocje, ale też konkretny pomysł - rodzice dzieci z planowanej do likwidacji szkoły w Stobnie po raz kolejny spotkali się z burmistrzem Tucholi. Nie odpuszczają i bronią swojej placówki do końca. Przyznali, że rozważają oddanie jej prowadzenia specjalizującej się w tym zakresie fundacji.
- Panie burmistrzu, rozumiem że nie będzie problemu z przekazaniem szkoły panu operatorowi, który poprowadzi ją dalej jako fundacja?
- Nie widzę żadnego problemu.
Pytała sołtys Ewa Ziemianowska, a burmistrz - po wstępnej deklaracji, chwilę później przestrzegał przed fundacją.
- Ja nie wiem, czy fundacja znajdzie chętnych, czy znajdzie nauczycieli, którzy za takie pieniądze, które proponuje, zechcą pracować. W interesie gminy i dzieci nie jest przekazywanie opieki nad nimi jakiejkolwiek fundacji.
Mówił burmistrz Tucholi Tadeusz Kowalski.
Przypomnijmy, że po likwidacji, uczniowie ze Stobna - według koncepcji ratusza - mieliby dojeżdżać do pobliskiej szkoły w Raciążu. A mieszkańcy dociekali, czy gmina zapewni dojazd nie tylko na lekcje, ale i na zajęcia pozalekcyjne, a także, gdzie zamierza ulokować najmłodszych, czyli funkcjonujący w szkole oddział przedszkolny.
Po raz kolejny też mieli uwagi do nierzetelnego ich zdaniem audytu, na podstawie którego gmina chce zamykać szkołę. Burmistrz Tucholi Tadeusz Kowalski nie ukrywał, że - jego zdaniem - szkoły z małą liczbą uczniów i złą prognozą demograficzną nie da się dłużej utrzymać.
Przypomnijmy, że losy Stobna, ale też planowanego do zamknięcia Kiełpina, zostaną przypieczętowane jutro (29.11). Podczas sesji Rady Miejskiej Tucholi w tym dniu burmistrz przedłoży dwie uchwały intencyjne w sprawie likwidacji obu placówek.














