Sytuacja Szpitala Miejskiego w Miastku zmienia się jak w kalejdoskopie. Niektóre oddziały zostaną odwieszone, natomiast innym grozi zamknięcie. Kierownictwo szpitala kilka dni temu odbyło rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. O ich przebiegu i sytuacji szpitala informowała na piątkowej (27.09) sesji Rady Miejskiej prokurent spółki. Największym problemem jest uruchomienie kluczowego oddziału wewnętrznego.
Była taka sugestia: jeżeli chcemy zamykać jakiś oddział, to już podjąć konkretne decyzje, czy go zamykamy, czy go otwieramy. Uzyskaliśmy też informację, że jeżeli byśmy zamknęli oddział wewnętrzny, czego nie chcemy, to już później niestety nie przywrócą nam kontraktu na ten oddział. Najgorzej mamy z oddziałem wewnętrznym, niestety nadal nie udało się pozyskać lekarzy. Mamy lekarzy tylko dyżurantów.
Mówi prokurent spółki Szpital Miejski w Miastku Joanna Hinc.
Szykują się także zmiany w funkcjonowaniu innych oddziałów. Od początku października działalność mają wznowić oddział położniczo-ginekologiczny oraz neonatologiczny. To pozwoliłoby uruchomić jedyną porodówkę w powiecie bytowskim. Pacjenci muszą przygotować się także na inne zmiany.
Chirurgię uruchamiamy, uruchamiamy OIOM. Chirurgię prawdopodobnie od 7 października. Mamy problem z oddziałem reumatologii i najprawdopodobniej go zamkniemy, ponieważ mamy dwie doktorki, które są emerytkami i jedna pani już zrezygnowała, ponieważ siły jej jakby na to nie pozwalały. Druga doktor jest po operacji. Myślała, że podoła pociągnąć ten oddział. No niestety okazuje się, że nie ma na tyle sił. One mają wypowiedzenie do końca października. Teraz jesteśmy na etapie przekazywania tych pacjentów do Sopotu i do Kościerzyny.
Wyjaśnia prokurent spółki Joanna Hinc.
Władze szpitala w Miastku ubiegają się obecnie o kredyt w wysokości aż 18 mln zł. Miałby on pokryć wszystkie wymagalne zobowiązania finansowe oraz dać zastrzyk gotówki na poszerzenie działalności. Równolegle trwa też konkurs na stanowisko nowego prezesa szpitala.














