- Nie ma dwóch równych połówek, tutaj któraś połówka jest większa. To jest zadziwiające, bo wczoraj po spotkaniu z nami prezydent miał jasność. Trzy ugrupowania, pan prezydent mógł sobie policzyć. Wie, iloma szablami dysponujemy, iloma szablami dysponuje pan premier - skomentował w rozmowie z reporterką TVN24 Agatą Adamek Wojciech Konieczny (przewodniczący PPS i senator Nowej Lewicy), odnosząc się do słów prezydenta, że jest dwóch kandydatów na premiera.
Konieczny dodał, że zabrakło mu słowa suweren, które bardzo często było do tej pory używane przez prezydenta. - Wydaje mi się, że pan prezydent dał czas panu premierowi Morawieckiemu, może tydzień, żeby przyniósł te 231 nazwisk. Jeśli je pokaże, to tak, jeśli nie pokaże, to nie - ocenił.
- Z obserwacji sceny politycznej, a pan prezydent jasno deklaruje, że obserwuje scenę polityczną, jasno wynikało, że jest bezpieczna większość po stronie ugrupowań, które od dawna deklarowały to, że koalicję zbudują. Jeśli nie wynikało to z obserwacji sceny politycznej, to już wczoraj po godzinie 13 miał to czarno na białym, bo jest bezpieczna większość zadeklarowana dla premiera Donalda Tuska. I tak naprawdę jemu już w tym kroku powinien pan prezydent powierzyć misję sformowania rządu - mówił poseł Koalicji Obywatelskiej Adam Szłapka (Nowoczesna).














