Reporterzy TVN24 na lotnisku we Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi rozmawiali z Polakami, którzy wrócili z wyspy. Ci, których hotele znajdowały się w strefie bezpośredniego zagrożenia płomieniami, wspominają, ze ewakuowali się pieszo, pozostawiając ciężki bagaż, nierzadko zabierając tylko telefon i dokumenty.
Turyści wracają z ogarniętej pożarami Grecji. "Ewakuacja była natychmiastowa, zostawiliśmy cały bagaż"
Wrocław. Polskie MSZ odradza wyjazdy w miejsca, które greckie władze uznały za niebezpieczne. Tylko w poniedziałek (24.07) z Rodos wyleciało 21 lotów ewakuacyjnych.














