Jak zaznacza, jeśli w przypadku 15 okręgów negocjacje wciąż trwają, nie chodzi o merytoryczne przygotowanie czy walory osobiste popieranych przez poszczególne partie kandydatów, ale o to, że w niektórych przypadkach owi kandydaci nie pochodzą z okręgu, w którym mieliby startować.
Tymczasem - podkreśla Marek Borowski - senatorów wybiera się w okręgach jednomandatowych, zatem związki kandydata z okręgiem, w którym startuje, okazują się kluczowe, a wystawianie "spadochroniarzy" wiążę się z ryzykiem porażki.














