"Dla każdego ratownika znalezienie żywej osoby jest bezcenne" - mówi młodszy kapitan Mateusz Janikowski. Strażak z Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Gdańsku, w ramach grupy USAR Poland, wyjechał do Turcji. Uczestniczył tam w akcji ratowania ludzi po tragicznym trzęsieniu ziemi. Mimo skrupulatnie przygotowanego wyjazdu, nie wszystko można zaplanować.
- W połowie drogi do tej miejscowości Adiyaman, to jest miejscowość Besni, zostaliśmy zatrzymani przez ludność lokalną, można powiedzieć zostaliśmy spiratowani, nie pozwolono nam jechać dalej. Proszono, żądano o pomoc, tak abyśmy już w tej miejscowości zostali. No i zapadły decyzje naszego sztabu wraz z władzami Turcji, że zostajemy w tym miejscu.
Mówi Weekend FM młodszy kapitan Mateusz Janikowski.
Strażak pochodzi z Brus, gdzie jest także członkiem miejscowej OSP. Był jedną z osób z naszego regionu, które wyjechały do Turcji. Tam trzeba było zmierzyć się z ogromem tragedii, ale także z trudnymi warunkami pogodowymi. W nocy temperatura spadała do minus 10 stopni. W górskim regionie wiał też silny wiatr.
Dowiedz się więcej:
Trzęsienie ziemi, które na początku lutego nawiedziło Turcję i Syrię, było katastrofalne w skutkach. Jeszcze tego samego dnia Polska grupa ratowników wyjechała na pomoc do wschodniej Turcji. Wśród nich byli mieszkańcy naszego regionu, między innymi Mateusz Janikowski z Brus. W rozmowie z reporterem Weekend FM opowiedział o akcji ratunkowej i trudnej sytuacji po kataklizmie. Rozmowa ze strażakiem już za chwilę w Weekend FM.
Z Mateuszem Janikowskim rozmawiał reporter Weekend FM Stanisław Kamiński.





















