Ci - poprzez absencję w pracy na podstawie zwolnień lekarskich albo urlopów na żądanie - próbują wywrzeć nacisk na ministra infrastruktury i skłonić go do przyznania im podwyżek. Jak argumentują, ich pensje po raz ostatnio wzrosły 14 lat temu, a od tamtego momentu niepomiernie - zwłaszcza w ostatnich miesiącach - w związku z galopującą inflacją wzrosły koszty życia.
Protest trwa nie tylko w Łodzi, ale i w wielu innych miastach.














