"Jak uczestniczyłem w pierwszych sesjach i komisjach po powrocie do rady, to ręce mi opadły. Przecież tu się odbywał i często nadal odbywa targ żydowski". W ten sposób człuchowski radny Henryk Treszczyński ocenia poziom debaty prowadzonej na posiedzeniach całej rady, ale przede wszystkim - komisji stałych. Dlatego w czasie ostatniej sesji rozdał swoim koleżankom i kolegom z Rady Miejskiej rozdał egzemplarze Statutu Gminy Miejskiej Człuchów. Wcześniej cytował zawarte w nim przepisy, które - jego zdaniem - nie są przestrzegane podczas posiedzeń. Henryk Treszczyński krytycznie wypowiadał się też o poziomie debaty prowadzonej w czasie sesji i komisji. Porównanie ma, bo radnym był w latach 1990 - 2002, a ponad półtora roku temu wrócił do samorządu po wyborach uzupełniających:
- Dzisiaj się to odbywa w taki sposób: "Heniek, słuchaj, to i to tak". No ludzie kochani, oczy duże robiłem, tak być nie może. Tak się biłem z tą myślą, poruszyć tę sprawę czy nie, bo się mogą niektórzy obrazić, różnie to może być odebrane, ale doszedłem do wniosku: nie, muszę powiedzieć jednoznacznie - stop z tym, tak dalej być nie może.
Mówi w rozmowie z reporterem Weekend FM radny Henryk Treszczyński.
"Proszę o zaapelowanie do wszystkich radnych, żeby ze statutem się zapoznali, przestrzegali go, a nasze obrady - szczególnie na komisjach - przybrały powagę" - sformułował swój wniosek radny Henryk Treszczyński. Krótko odniósł się do niego przewodniczący Rady Miejskiej w Człuchowie. "Podpisuję się pod tymi uwagami" - stwierdził Jerzy Górny.















