Czym różni się pełnomocnik od osoby załatwiającej sprawę w swoim imieniu? Na jakiej podstawie obsługiwanego interesanta można zmusić do opuszczenia urzędu i ustawienia się w kolejce po raz kolejny i kolejny? - to tylko niektóre pytania, jakie znalazły się w skardze na starostę człuchowskiego.
Jej autor to przedsiębiorca z Człuchowa, który w ofercie ma m.in. załatwianie w imieniu klientów spraw związanych z rejestracją pojazdów. Skarżący zarzuca Aleksandrowi Gappie dyskryminację pełnomocników w Referacie Komunikacji Starostwa Powiatowego w Człuchowie. Szczegóły w relacji reportera Weekend FM Wojciecha Piepiorki.
Skarga jest efektem zarządzenia starosty człuchowskiego. Zapisano w nim, że od początku czerwca w Referacie Komunikacji każdy petent może załatwić wyłącznie swoją sprawę, ewentualnie dodatkowo jeszcze jedną, w której posiada pełnomocnictwo. Jeśli ktoś jest tylko pełnomocnikiem, może złożyć jeden wniosek, a z kolejnymi ma wyjść ze starostwa i od nowa ustawić się w kolejce. Starosta powoływał się w swoim zarządzeniu na przepisy antycovidowe, a zdaniem skarżącego taka sytuacja ma odwrotny skutek, bo zwiększa się ruch w urzędzie. Jak czytamy w skardze, ´pełnomocnicy przecież reprezentują co do zasady osoby nieporadne, chore lub występują w sprawach skomplikowanych, których mocodawcy w wielu przypadkach nie chcą lub nie mogą przybyć osobiście do urzędu - właśnie z uwagi na pandemię COVID-19´.
Skarżący domagał się też dostosowania czasu obsługi petentów do godzin funkcjonowania starostwa. Obecnie interesanci są przyjmowani przez sześć, zamiast ośmiu godzin dziennie.
Rada Powiatu Człuchowskiego uznała za bezzasadną skargę na starostę. Jedna radna była jednak tego samego zdania, co przedsiębiorca, który czuje się dyskryminowany
Większość radnych powiatowych nie podzieliła zdania przedsiębiorcy, który złożył skargę na starostę człuchowskiego Aleksandra Gappę. Ten sprzeciwił się dyskryminacji pełnomocników w Referacie Komunikacji. Od miesiąca mogą oni podczas jednej wizyty w urzędzie załatwić tylko jedną sprawę. Żeby złożyć kolejny wniosek, muszą wyjść z urzędu i ponownie stanąć w kolejce. Radni w czasie ostatniej sesji nie podzielili argumentów skarżącego. Skargę uznali za bezzasadną.
"To zarządzenie wprowadza pewną równość pomiędzy interesantami, którzy czekają w kolejce na załatwienie swojej sprawy" - mówił w czasie sesji przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Jan Zieniuk.
- Zapobiega to sytuacji takiej, że jedna osoba z danej kolejki mając pełnomocnictwo bądź upoważnienie innych, może składać kilka lub kilkanaście wniosków, tym samym powiedzmy sobie blokując równomierny czas załatwienia każdej osoby stojącej w kolejce.
Komisja nie odnosiła się natomiast do wniosku o wydłużenie czasu przyjmowania petentów z sześciu do ośmiu godzin dziennie.
"To leży w kompetencjach starosty" - mówił Jan Zieniuk.
Za uznaniem skargi za bezzasadną głosowali wszyscy radni, z wyjątkiem Kingi Schliep-Lancee. Ta wytłumaczyła, dlaczego była przeciwko przyjęciu uchwały odrzucającej skargę.
- Uważam, że jeżeli przyjdzie petent z 10 wnioskami i pełnomocnictwami udzielonymi przez tych wnioskodawców, to jest dokładnie tak samo, jakby przyszło 10 petentów i stanęło w kolejce.
Jak ustaliło Weekend FM, przedsiębiorca z Człuchowa swoją skargę wysłał także do wojewody pomorskiego. Odpowiedzi jeszcze nie otrzymał.















