Nie było koncertów, nie było delegacji z miast partnerskich, nie było nawet tradycyjnego Jarmarku Świętojańskiego. Tak ze względu na pandemię wyglądały, a raczej nie wyglądały - Dni Chojnic.
Ratusz tłumaczył odwołanie hucznych obchodów obostrzeniami sanitarnymi i brakiem sensu urządzania koncertów gwiazd dla kilkuset widzów. "Dlaczego jednak nie zorganizowano choćby tradycyjnego jarmarku na rynku" - o to reporter Weekend FM pytał w Promocji Regionu Chojnickiego. Prezes spółki Roman Guzelak tłumaczy, że także tutaj na drodze stanęły pandemiczne ograniczenia:
- Kiedy robiliśmy aneksy do umów prawo było takie, jakie było, tak na dobrą sprawę nic więcej zrobić nie było można, nawet tego nieszczęsnego jarmarku. To, co niektórzy też porównują z targowiskiem - to nie jest teren targowiska, tylko to jest przestrzeń publiczna, gdzie odbywa się normalna komunikacja. Trzeba byłoby oddzielić osoby, które normalnie się przemieszczają od tych, którzy przyjdą specjalnie na ten jarmark.
"Na duże imprezy w Chojnicach trzeba będzie jeszcze trochę poczekać", dodaje prezes Guzelak:
- Wytrwaliśmy rok, jeżeli chodzi o kwestię "nierobienia" imprez i myślę, że będziemy musieli wytrwać jeszcze prawdopodobnie do końca tego roku.
Dodajmy, że Promocja Regionu Chojnickiego na sezon wakacyjny przygotowuje dwa jarmarki: organizowany wspólnie ze stowarzyszeniem Charzy "Czym chata bogata" w Charzykowach pod koniec lipca oraz jarmark połączony z turniejem rycerskim w sierpniu.















