Spadek na miejsce oznaczające degradację do III ligi nie jest jedynym problemem Bytovii Bytów. W walce o utrzymanie z pewnością nie pomaga trudna sytuacja finansowa klubu, która odbija się na piłkarzach. Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter Weekend FM, w bytowskim drugoligowcu są zawodnicy, którzy ostatnie wynagrodzenia otrzymali za styczeń. Inaczej sprawę przedstawia prezes klubu, choć przyznaje, że z powodu niedoborów w kasie piłkarze nie otrzymują pensji na bieżąco.
„Na pewno nie jest tak, że od stycznia nie płacimy. Za luty też jest prawie całość wypłacona, za marzec częściowo też” - mówi Weekend FM Tomasz Baranowski.
Na bieżąco co możemy, to robimy. Przede wszystkim spłacamy też zaległości. Budżet mieliśmy spięty praktycznie, ale niestety zaległości, które z poprzednich lat doszły, o których nie wszystkich nawet wiedzieliśmy, nie pozwalają nam na stuprocentowe funkcjonowanie. Dopóki nie będziemy mieli podstawy, fundamentu mocnego, to ten klub zawsze będzie się borykał z tymi problemami i zawodnicy przychodząc do nas też są świadomi tego przecież.
Jutro (15.05) Bytovia zagra na wyjeździe z Sokołem Ostróda, a w środę podejmie Hutnika Kraków. Jak informowaliśmy w Weekend FM, po tych meczach ma zapaść ostateczna decyzja o przyszłości trenera Kamila Sochy w bytowskim klubie.
Więcej na temat problemów finansowych Bytovii oraz niedoszłej zmiany szkoleniowca powiemy dziś (14.05) po 16.00 w „Sportowym Weekendzie” w Weekend FM.















