- Zło udało się przekuć w dobro - mówią pracownicy schroniska dla zwierząt w Kościerzynie. Jeden z mieszkańców rozpoczął zbiórkę, po tym jak były senator PiS zabił psa, ciągnąc go za samochodem. Celem było pięćset złotych, a udało się zebrać ponad trzydzieści tysięcy. Nic dziwnego, że pracownicy schroniska są w szoku, bo takiego wsparcia się nie spodziewali. Być może uda się zbudować nowe kojce. W grę wchodzi też wyposażenie ambulatorium dla zwierząt:
- Jeśli chodzi o zbiórki, to jest naprawdę wspaniale, bo możemy tutaj się rozwijać, możemy coś robić dla tych zwierząt, ale przede wszystkim najważniejsze dla tych zwierząt jest znalezienie domu i to jest bardzo ważna rzecz.
Przypomina Justyna Knitter, która opiekuje się Hazarem, innym psem odebranym byłemu senatorowi. Jego stan jest dobry.
Złość na byłego senatora pomogła zrobić coś dobrego. Udało się zebrać aż trzydzieści tysięcy złotych na schronisko dla zwierząt w Kościerzynie. Internauci skrzyknęli się po tym jak usłyszeli, że były polityk PiS z Kaszub zabił swojego psa, ciągnąc go za samochodem. Drugi z jego czworonogów trafił właśnie do schroniska.
- Zło udało się przekuć w dobro. Stała się rzecz naganna, straszna. Ludzie postanowili pomóc, oczywiście już nie temu psu, którego spotkała ta tragedia, ale postanowili pomóc wielu innym psom.
- To są pieniądze, które na pewno nam się przydadzą, które na pewno będą w pełni wykorzystane na zwierzątka nasze, kociaki i psiaki.
Mówią Rafał Jażdżewski i Justyna Knitter ze schroniska w Kościerzynie. Za pieniądze ze zbiórki planują między innymi wyposażyć specjalistyczne ambulatorium dla zwierząt.















