Policja w Chojnicach umorzyła postępowanie w sprawie uszkodzenia plenerowej wystawy przez chojnicki strajk kobiet. Jak ustaliło Weekend FM, jej właściciel, czyli bydgoski oddział Instytutu Pamięci Narodowej, nie stwierdził żadnych zniszczeń i nie złożył wniosku o ściganie sprawców.
Policja zajmowała się sprawą po zawiadomieniu Wojciecha Rolbieckiego z biura poselskiego Aleksandra Mrówczyńskiego (PiS), które wystawę w Chojnicach zorganizowało.
Przypomnijmy - protestujące w lutym na chojnickim rynku kobiety zawiesiły na wystawie swoje banery, na których potem pisały sprayem hasła strajku. W kilku miejscach spray pobrudził ramy, w których były umieszczone historyczne fotografie. Plamy jednak - co trzeba tu zaznaczyć - zostały później przez kobiety własnoręcznie zmyte.
- Według zgłaszającego powstały straty w kwocie 1000 zł na szkodę IPN, delegatury w Bydgoszczy. Po przeprowadzonym dochodzeniu ostatecznie sprawa ta została umorzona z uwagi na to, że właściciel po skontrolowaniu oddanych paneli ze zdjęciami nie stwierdził żadnych uszkodzeń, a co za tym idzie, nie złożył też wniosku o ściganie sprawców.
Mówi Weekend FM rzecznik policji w Chojnicach Justyna Przytarska.
Jak ustaliło Weekend FM, chojnicka policja prowadzi jeszcze postępowanie w sprawie organizacji strajku z początku lutego - chodzi o kodeks wykroczeń i zorganizowanie zgromadzenia powyżej 5 osób (art. 116, par. 1a Kodeksu wykroczeń).
Więcej na ten temat:
















